czwartek, 27 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #14: Kotlety de volaille z masłem kurkowym + ptysie z batatów + cukiniowe wstążki




Jakoś tak się złożyło, że od kilku lat, w każdym sezonie ślubnym bywamy z Pawłem na chociaż trzech weselach. Znajomi, którzy raczej nie są zapraszani na wesela śmieją się, że chodzimy na nie co tydzień. To zupełnie nieprawda, ale na nie jednej imprezie weselnej byliśmy.

Wiadomo, że są sprawy ważne i ważniejsze w tak piękny dzień dla każdej młodej pary i gości, ale nic na to nie poradzę, że z zainteresowaniem śledzę co pojawia się na stole. Oczywiście oprócz alkoholu :)

Obstawiam, że najpopularniejszą potrawą na weselnym stole jest Strogonow, czyli zupa gulaszowa, zazwyczaj serwowana po oczepinach, czyli już po północy. Z kolei Paweł uważa, że typowo weselnym daniem są kolety de volaille. Tak naprawdę nie pamiętam, kiedy je w trakcie takiej uroczystości zaserwowano, ale niech mu będzie. Po wyjściu z imprezy często podsumowuje, że było super, ale szkoda, że bez "dewolaji". W związku z tym postanowiłam mu sprawić przyjemność i zrobić je na obiad.

Lubię prostotę w kuchni, ale tak już mam, że jak przygotowuję klasyczną potrawę to staram się ją urozmaicić po swojemu. Nie od dziś wiadomo, że najważniejszym punktem programu jedzenia "dewolaji" jest przecinanie ich w taki sposób, aby wypływało ze środka masło. Postanowiłam, że tym razem będzie to masło kurkowe! Chyba nie muszę pisać, że wyszło fantastycznie? Żałuję tylko, że miałam za mało kurek, aby masło połączyć jeszcze z małymi grzybkami w całości.

Wadą kotletów jest smażenie ich na głębokim tłuszczu oraz panierka, dlatego zdecydowałam, że odrobinę jej odchudzę. Co prawda podsmażyłam je na patelni, ale bardzo krótko, a przez resztę czasu dochodziły już w piekarniku.

Oprócz mięsnej gwiazdy obiadu, zaserwowałam też do przegryzienia ptysie batatowe, czyli mus z batatów przeciśnięty przez szprycę i krótko podpieczony w piekarniku.

Zielonym dodatkiem były cukiniowe wstążki z czosnkiem, suszonymi pomidorami i parmezanem.

Pieczony kotlet de volaille z masłem kurkowym
Masło:
  • 100 g masła + łyżka
  • 100 g kurek
  • mała cebula
  • łyżeczka oliwy
  • rozmaryn
  • łyżeczka miodu
  • łyżeczka octu balsamicznego
  • ząbek czosnku
  • sól, pieprz
Kotlety:
  • 6 małych piersi kurczaka
  • 2 jajka
  • 2 łyżki jogurtu naturalnego
  • mąka pszenna
  • bułka tarta
  • 3-5 łyżek oleju roślinnego np. rzepakowego
  • łyżeczka ostrej lub słodkiej papryki
  • sól, pieprz
 Ptysie z batatów:
  • batat (ok. 350 g)
  • żółtko
  • sól, pieprz
  • papryczka chilli
Cukiniowe wstążki
  • cukinia
  • 3 suszone pomidory
  • ząbek czosnku
  • łyżka oliwy
  • 3 łyżki tartego parmezanu
  • sól, pieprz
Masło:
  1. Na łyżce oliwy i łyżce masła podsmażamy pokrojoną drobno cebulę. Dodajemy umyte i osuszone kurki, zwiększamy ogień i smażmy 5 minut.
  2. Dodajemy ocet balsamiczny, miód, sól i pieprz. Karmelizujemy jeszcze 3 minuty, następnie studzimy.
  3. Ostudzone kurki miksujemy z miękkim masłem, posiekanym czosnkiem i rozmarynem na gładkie masło.
  4. Masło dzielimy na 6 części, każdą z nich wykładamy na folę spożywczą i zawijamy tworząc rulonik.
  5. Rulony z masła wkładamy do zamrażalnika na 20 minut lub do lodówki na minimum 40 minut.
  6. Przed wkładamy ich do kieszonek z kurczaka, odwijamy je z folii spożywczej.
Kotlety:
  1. Umyte i pozbawione błonek piersi kładziemy na desce i cienkim nożem robimy wgłębienie tworząc kieszonkę, uważając, aby dziura została tylko  w miejscu wbicia.
  2. Wkładamy do środka roladkę z masła i spinamy wykałaczką w miejscu nacięcia.
  3. Tak przygotowane kotlety przyprawiamy solą i pieprzem z dwóch stron.
  4. Jajka rozbełtujemy z jogurtem, na talerz wsypujemy mąkę, a na drugi talerz bułkę tartą z papryką.
  5. Kotlety obtaczamy w mące, następnie w masie jajecznej i w bułce tartej. Kładziemy je na rozgrzanym tłuszczu i smażymy po ok. 2-3 minuty na stronę. Następnie przekładamy na blachę do pieczenia i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  6. Pieczemy przez 10 minut w 180 stopniach.
Ptysie z batatów:
  1. Batata obieramy, zalewamy wodą, dodajemy sól i gotujemy przez kilkanaście minut, aż będzie miękki.
  2. Odcedzamy na sicie i zostawiamy na chwilę do ostygnięcia. Następnie miksujemy z żółtkiem, posiekanym chilli, solą i pieprzem.
  3. Masę przekładamy do szprycy i wyciskamy z niej na blachę (wyłożoną pergaminem) małe ptysie. 
  4. Wkładamy blachę do piekarnika i pieczemy 10 minut w 200 stopniach.
 Cukinia:
  1. Cukinię kroimy wzdłuż przy pomocy obieraczki na cienkie wstążki.
  2. Na oliwie podsmażamy kawałki suszonych pomidorów, dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek i smażymy minutę.
  3. Dodajemy wstążki z cukinii, sól i pieprz. Podsmażamy przez ok. 5 minut.
  4. Cukinię posypujemy tartym parmezanem. Serwujemy na ciepło lub na zimno.
 Tosia

wtorek, 25 sierpnia 2015

Szarlotka z morelami, owocami czarnego bzu i bezą




Dzisiejszy poranek rozpoczęłam jak większość dni w ciągu tygodnia, czyli od treningu. W trakcie biegu wzdłuż nadmorskiego bulwaru zauważyłam, że dojrzały już owoce czarnego bzu! Miałam przy sobie saszetkę, więc zerwałam kilka "baldachimów" i pobiegłam dalej :)

W czerwcu prezentowałam na blogu dwa przepisy z dzikim bzem. Były placuszki z kwiatami bzu oraz herbaciana granita z syropem z kwiatów bzu. Przyszedł czas na owoce!

W drodze do domu zahaczyłam o warzywniak, kupiłam jabłka i morele. Tym sposobem upiekłam trzy pieczenie na jednym ogniu jeszcze przed 9. Zaliczyłam trening, zrobiłam zakupy w warzywniaku i zerwałam owoce bzu. Tak się składa, że planowałam dziś upiec szarlotkę z morelami, więc postanowiłam, że wzbogacę ją o smak kwaskowatych czarnych kuleczek.

Słodko-kwaśne nadzienie na kruchym cieście cudownie komponuje się z puszystą jak chmurka bezą. Jeśli będziecie mieli ochotę upiec taką szarlotkę (gwarantuję, że warto), ale odstraszą Was z jakiegoś powodu owoce czarnego bzu to możecie z nich śmiało zrezygnować. Myślę, że można je ewentualnie zastąpić np. jagodami lub jeżynami. Chociaż sama szarlotka z jabłkami, morelami i bezą wyjdzie na pewno równie fantastycznie!






Szarlotka z morelami, owocami czarnego bzu i bezą 
Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 100 g cukru
  • 200 g zimnego masła
  • 2 żółtka
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 2 jabłka
  • 500 g moreli
  • 50 g owoców czarnego bzu
  • 80 g cukru
  • łyżka mąki ziemniaczanej
Beza:
  • 2 białka
  • 110 g cukru pudru
  • 1/2 łyżeczki octu winnego
  • 1/2 łyżeczki mąki ziemniaczanej 
  • szczypta soli
Ciasto:
  1. Mąkę mieszamy z cukrem i solą. Dodajemy posiekane drobno masło, żółtka i wodę. Wyrabiamy ciasto ręką do połączenia składników. Kulę z ciasta owijamy w folię i wkładamy do lodówki na godzinę.
  2. Schłodzone ciasto rozwałkowujemy i przekładamy do karbowanej formy zapełniając spód i brzegi. Widelcem nakłuwamy ciasto, kładziemy kawałek papieru do pieczenia, wysypujemy suchy groch lub suchy ryż i wkładamy do rozgrzanego piekarnika.
  3. Spód podpiekamy przez 10 minut w 180 stopniach. Zdejmujemy papier z obciążeniem i pieczemy sam spód przez kolejnych 10 minut.
  4. Na upieczony spód wykładamy przygotowane nadzienie i wkładamy do piekarnika na 15 minut.
  5. Następnie wyciągamy formę z piekarnika, zmniejszamy temperaturę do 150 stopni.
  6. Wierzch tarty ozdabiamy masą bezową i pieczemy jeszcze 15 minut.
  7. Upieczoną formę studzimy i podsypujemy cukrem pudrem.
Nadzienie:
  1. Jabłka obieramy i kroimy w kostkę, wrzucamy do garnka. Dodajemy posiekane drobno morele i obrane z baldachimów owoce czarnego bzu.
  2. Dodajemy cukier i dusimy całość 10 minut.
  3. Do miseczki wsypujemy mąkę ziemniaczaną, dodajemy łyżeczkę zimnej wody oraz chochlę soku z owoców (utworzonego w trakcie gotowania). Pastę dokładnie mieszamy i dodajemy do garnka z owocami.
  4. Całość dokładnie mieszamy, aby nie powstały grudki i dusimy jeszcze ok. 2-3 minuty. Studzimy.

Beza:
  1.  Białka ubijamy ze szczyptą soli przy pomocy miksera. 
  2. Gdy piana zacznie robić się sztywna, dodajemy po łyżce cukru i dalej ubijamy.
  3. Na koniec dodajemy ocet i mąkę ziemniaczaną i jeszcze raz ubijamy na sztywną i lśniącą masę.
Tosia

niedziela, 23 sierpnia 2015

Śniadanie do łóżka #196: Śliwkowe batony owsiane




Kolejny aktywny weekend za mną! Od piątku nie znalazłam nawet 5 minut wolnego, aby się ponudzić, ale niedzielny wieczór jest w końcu trochę spokojniejszy, więc znalazłam chwilę na przygotowanie śniadaniowego przepisu.

Całą sobotę remontowaliśmy mieszkanie przyjaciół. Panowie układali na podłodze mozaikę w kawałków marmuru, a ja dostałam odpowiedzialne zadanie, aby pomalować ściany w łazience. Będą je obserwowali codziennie rano, więc musiałam się postarać! W trakcie przerwy wychodziliśmy na dach kamienicy, obserwując Gdańsk z innej perspektywy. Podjadaliśmy kabanosy jak "typowy Janusz" na budowie, dlatego do szczęścia brakowało nam tylko zdrowych przekąsek.


Dzisiaj było nie mniej ciekawie, wybraliśmy się bowiem na miejskie kajaki. Pływaliśmy po Motławie odkrywając nieznane nam zakątki Gdańska. Zrobiliśmy nawet mały piknik na wodzie, zajadając się owocami, ale znów do zabrakło nam jakiś przekąsek.

Ostatnio gdzieś w biegu również miałam podobny problem. Byłam głodna i miałam ochotę przekąsić coś małego, w sklepie natrafiłam na batony owsiane. Niestety sprawdzając na opakowaniu ich skład, okazało się, że są niewiele lepsze niż innego rodzaju batony, nawet te oblane czekoladą, czy karmelem.

Dlatego dziś zabrałam się za przygotowanie takich batonów samodzielnie. Sprawa jest niezwykle prosta. Poddusiłam śliwki w maśle i miodzie, dodałam kakao i zmiksowałam na gładki mus. Dodałam go do płatków owsianych, jaglanych, nasion chia i ziaren słonecznika. Po wymieszaniu wyłożyłam masę w formie i podpiekłam. Następnie ostudziłam i pokroiłam na prostokąty. Tym sposobem uzyskałam świetną przekąskę (nie tylko śniadaniową), która do tego jest całkiem zdrowa. A na pewno pożywna :)

Śliwkowe batony owsiane
  • 100 g masła
  • 150 g śliwek
  • 100 g miodu
  • 2 czubate łyżeczki kakao
  • 100 g płatków jaglanych
  • 200 g płatków owsianych
  • 50 g nasion chia
  • 50 g ziaren słonecznika
  1. Śliwki przekrawamy na pół, wrzucamy do rondla, dodajemy masło i miód. Podgrzewamy na średnim ogniu przez 10 minut. Dodajemy kakao i miksujemy blenderem na gładki mus.
  2. Suche składniki umieszczamy w misie, dodajemy mus śliwkowy i dokładnie mieszamy.
  3. Formę prostokątną (u mnie wymiary 18x21 cm) wykładamy papierem do pieczenia. Przekładamy do środka masę, wierzch wyrównujemy i dociskamy.
  4. Wkładamy do rozgrzanego piekarnika i pieczemy przez 25 minut w 180 stopniach.
  5. Po upieczeniu wyciągamy owsiany spód z formy i studzimy. Następnie kroimy na mniejsze prostokąty, z których otrzymamy batony.
  6. Batony przechowujemy w blaszanej puszce lub w lodówce.
Tosia

czwartek, 20 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #13: Wiśniowe żeberka + puree z kalafiora + grillowana cukinia i pieczarki z fetą


Na dzisiejszy obiad czwartkowy proponuję wam coś, co może zajmie nieco więcej czasu niż szybki, gotowy w kilkanaście minut makaron, jednak zapewniam, że jest tego warte. Naszło mnie bowiem na żeberka. Pyszne, odchodzące od kości, w owocowej marynacie.

Myślałam i myślałam, w czym moje żeberka zamarynować, aby smaki połączyły się najlepiej. Rozmyślałam o truskawkach i pomarańczach, aż nagle wybór padł na coś, co aktualnie króluje na straganach- wiśnie!

Dla niecierpliwych polecam co najmniej dwugodzinne marynowanie, a dla prawdziwych kulinarnych kujonów przygotowanie mięsa dzień wcześniej. Po nocy w lodówce idealnie nasiąknie cudownymi przyprawami i owocowym smakiem.

Jako dodatek proponuję puree z kalafiora, które jest dużo lżejsze niż klasyczna wersja ziemniaczana. Idealnie wkomponują się również grillowane cukinie i pieczarki w połączeniu z fetą.


Wiśniowe żeberka (4 porcje)

- ok. kilogram żeberek (4 kawałki po 3 kości)
- 500 g wiśni
- 50 g brązowego cukru
- 1 łyżeczka przyprawy korzennej
- 1 łyżeczka mielonej słodkiej papryki
- 1 łyżeczka mielonej ostrej papryki
- pół łyżeczki cynamonu
- pół łyżeczki kardamonu
- 1 łyżeczka mielonego imbiru
- 4 ząbki czosnku
- 1 łyżka octu balsamicznego
- 1 łyżka sosu sojowego
- sól
- pieprz

  1. Żeberka pokrój na kawałki z trzema kośćmi, porób w nich dziurki widelcem i posól i popieprz z obu stron. 
  2. Wiśnie wrzuć do garnka, posyp cukrem i zagotuj. Gotuj ok 10 minut na średnim ogniu aż puszczą sok. Odstaw do ostygnięcia. 
  3. Odcedź wiśnie zachowując sok. 
  4. Wystudzonym sokiem zalej żeberka i dodaj resztę składników do marynaty (czosnek przeciśnij przez praskę). 
  5. Odstaw w temperaturze pokojowej na ok. 2 godziny, lub na noc w lodówce. 
  6. Piekarnik rozgrzej do 200 stopni. 
  7. Wstaw żeberka do żaroodpornego naczynia razem z marynatą. 
  8. Wstaw naczynie do piekarnika, a po 10 minutach zmniejsz temperaturę do 160 stopni. 
  9. Piecz przez 1,5 godziny, co 30 minut obracając żeberka i polewając je marynatą. 
  10. Po upływie 1,5 godziny dolej do naczynia pół szklanki wody, przykryj folią aluminiową i piecz jeszcze ok. 1 godzinę, co jakiś czas sprawdzając widelcem, czy mięso nie jest już odpowiednio miękkie. 

Puree z kalafiora ( 4 porcje)

- 2 małe kalafiory
- 4 łyżki mascarpone
- płaska łyżeczka mielonej gałki muszkatołowej
- sól
- pieprz

  1. Kalafiory pokrój na małe kawałki i zalej wodą do ich wysokości. Posól wodę i zagotuj. 
  2. Gotuj ok. 20 minut aż kalafior zmięknie, następnie wylej wodę, dodaj mascarpone, gałkę i zmiksuj blenderem. 
  3. Dopraw solą i pieprzem. 


Grillowana cukinia i pieczarki z fetą (4 porcje)
- 2 małe cukinie
- 5 pieczarek
- 100 g fety
- 4 łyżki oliwy z oliwek
- sól

  1. Cukinie pokrój w grube plastry, każdą pieczarkę na osiem części. 
  2. Wrzuć je do miski, dodaj oliwę i dokładnie obtocz, aby cukinie i pieczarki były nią porządnie wysmarowane. 
  3. Rozgrzej patelnię grillową. Grilluj pieczarki i cukinie z dwóch stron. 
  4. Przerzuć je z powrotem do miski, dodaj fetę. 
  5. Posól dopiero przed podaniem. 
Śliwka

wtorek, 18 sierpnia 2015

Krem z kukurydzy z malinową salsą




Ostatnio mam trochę mniej czasu dla samej siebie i na kreatywne gotowanie. Nie chcę narzekać, bo lubię swoją pracę i możliwości jakie niesie aktywne lato w mieście. Staram się korzystać też z pięknej pogody, bo powoli w powietrzu czuć już nadchodzący wrzesień. W codziennym grafiku brakuje mi zazwyczaj dodatkowych 2-3 godzin, aby poszaleć w kuchni, popróbować nowych technik i przerobić sezonowe produkty na chociaż kilkanaście sposobów.

Przed chwilą przeglądając bloga zjechałam myszką do lipcowego burczymifonu i początku miesiąca. Okazało się, że w ciągu 18 dni sierpnia wrzuciłam tylko 4 notki, co na moją dotychczasową regularność to naprawdę mało. Liczę na to, że babie lato będzie dla mnie bardziej owocne w kuchni i jeszcze zdążę nacieszyć się wszystkimi rarytasami z końca lata.

To oczywiście nie oznacza, że w ogóle nie gotuję, robię to prawie codziennie, ale stawiam raczej na szybkie potrawy. Więcej skrawków mojej codzienności możecie podejrzeć na Snapchacie (@tochabrocha), gdzie prezentuje bardziej spontaniczne gotowanie oraz na Instagramie.

Na przykład kilka dni temu odtworzyłam smak zupy, którą jadłam kilka miesięcy temu w pewnej meksykańskiej knajpie. Zupa kukurydziana podawana była z malinową salsą i popcornem co bardzo przypadło mi do gustu. Już wtedy zaplanowałam, że zrobię taką zupę latem ze świeżej kukurydzy. Nie lubię rzucać słów na wiatr, nawet jeśli obiecałam to sama sobie.

Krem ze świeżej kukurydzy robi się naprawdę szybko, pod warunkiem, że mamy już pod ręką domowy bulion. Myślę, że można go ewentualnie zastąpić wodą, lepsze to niż kostki rosołowe. Zupę wzbogaciłam o dodatek mleka kokosowego, które złagodziło lekko pikantny smak kremu. Zrezygnowałam z dodatku popcornu, bo uznałam, że jest to głównie wizualny "bajer". Za to element w postaci salsy malinowej z imbirem i miętą jest tu bardzo ważny, bo w połączeniu z kukurydzą intryguje smakiem przy każdej kolejnej łyżce. Naprawdę warto spróbować! :)

Krem z kukurydzy
  • 2 kolby kukurydzy
  • cebula
  • ząbek czosnku
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 1/4 papryczki chilli
  • 500 ml bulionu
  • 100 ml mleka kokosowego
  • 1/2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 1/2 łyżeczki ostrej papryki
  • 1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
  • 1/2 łyżeczki kolendry
  • łyżka octu ryżowego/soku z cytryny
  • łyżka oliwy 
  • łyżka masła
  • sól, pieprz
Salsa malinowa:
  • 100 g malin
  • miód 
  • 2 cm korzenia imbiru
  • kilka listków mięty 
  1. Kolby kukurydzy stawiamy pionowo i przy pomocy noża ścinamy ziarenka.
  2. Na oliwie i maśle podsmażamy posiekaną drobno cebulę, czosnek, imbir i chilli. Po 3 minutach dodajemy ziarenka kukurydzy i przyprawy. Podsmażamy przez 5 minut.
  3. Następnie wlewamy bulion i mleko kokosowe, zmniejszamy ogień i dusimy przez 10-15 minut.
  4. W tym czasie do rondla wrzucamy maliny, listki mięty i posiekany imbir. Dodajemy miód i dusimy przez 5 minut.
  5. Maliny miksujemy blenderem na gładki sos, następnie przecieramy przez sitko, aby pozbyć się pesteczek.
  6. Po 15 minutach miksujemy zupę blenderem na gładki krem. Podajemy z salsą malinową.
Tosia

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Śniadanie do łóżka #195: Grzanka z malinowym twarożkiem i boczkiem


Myślałam, że pojawienie się naszym życiu dziecka sprawi, że nie będę mieć tyle czasu na spotkania i kulinarne uczty jak wcześniej. Okazało się, że stałam się jeszcze bardziej towarzyska niż kiedyś. Co rusz umawiam spotkania, jeżdżę z jednego miejsca w drugie, spinając to możliwie dobrze z godzinami karmienia. Stałam się królową organizacji!

Do tego stopnia, że zaczęłyśmy z Tosią kultywować nową tradycję jedzenia wspólnych śniadań w mieście. Przedtem wiele razy próbowałyśmy się spotykać, ale mijałyśmy się organizacyjnie, obiecując sobie, że już w następnym tygodniu to na pewno się uda. Nagle wszystko się zmieniło i niedzielę już trzeci czy czwarty tydzień spędzamy przy wspólnym stole.

W ten weekend dołączyła do nas też Marta. Siłą rzeczy weekend rozpoczął się i skończył bardzo intensywnie, na tyle, że ja, rzeczona królowa organizacji, nie znalazłam jednak czasu na wrzucenie krótkiego przepisu śniadaniowego. Biję się w piersi i nadrabiam dzisiaj, licząc, że wybaczycie mi moje małe opóźnienie.

Już dwa razy na naszym śniadaniowym szlaku trafiłyśmy do stosunkowo nowego miejsca na kulinarnej mapie Gdyni- Głównej Osobowej. Tydzień temu zaintrygowała mnie pewna grzanka, która łączyła w sobie malinowy twarożek i smak wędzonki. Postanowiłam powtórzyć to w mojej kuchni i muszę przyznać, że mi się udało. Dla nie bojących się nowych smaków- grzanki z malinowym twarożkiem i wędzonym boczkiem!

Grzanka z malinowym twarożkiem i boczkiem (2 porcje)

- 4 kromki chleba (najlepiej ciabatty)
- 4 łyżki oliwy
- 130 g malin
- 130 g półtłustego twarogu
- 1 łyżka brązowego cukru
- 65 g wędzonego boczku

  1. Rozgrzej piekarnik do 200 stopni. 
  2. Boczek drobno poszatkuj. Wrzuć na patelnię (bez dodatkowego tłuszczu, odpowiednia ilość wytopi się z boczku) i smaż aż boczek zbrązowieje. Smaż na małym ogniu, gdyż boczek ma tendencję do tryskania. Jeśli bardzo tryska, zdejmij go z ognia, odczekaj chwilę i znowu umieść na małym ogniu, Zdejmij boczek z patelni na ręcznik papierowy i dokładnie odciśnij nadmiar tłuszczu. 
  3. Do miski wlej oliwę i obtocz w niej kromki chleba, wyciskając z nich rękami nadmiar. 
  4. Umieść kromki w piekarniku na wyłożonej papierem do pieczenia blasze. 
  5. Piecz ok. 10 minut aż lekko zbrązowieją. 
  6. W tym czasie wrzuć do blendera maliny, twaróg i cukier. Zmiksuj na gładką masę. 
  7. Po upływie czasu pieczenia, wyjmij grzanki i posmaruj je warstwą malinowego twarożku. Wsadź do piekarnika jeszcze na 5 minut, a następnie posyp usmażonym boczkiem. 
  8. Podawaj na ciepło.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Obiady czwartkowe #13: Leczo z wołowiną


Wiem, że wśród czytelników burczymiwbrzuchu są miłośnicy kiepskich żartów, dlatego zacznę jak Karol Strasburger w Familiadzie :)
- Co robią lekarze w kuchni?
-Leczo!

Tym suchym akcentem przedstawiam dzisiejszą propozycję obiadową. Sierpień to idealny czas na przygotowywanie dań "leczopodobnych", czyli jednogarnkowych, wykorzystujących sezonowe produkty. Można w nich przemycić wiele wspaniałych warzyw, a także mięso, przez co danie stanie się bardziej "konkretne". Ja wybrałam do tego mieloną wołowinę, ale zapewniam, że w dobrze skomponowanej wersji wegetariańskiej niczego również nie będzie brakowało.

Oprócz wołowiny, w moim leczo znalazły się pachnące pomidory, kolorowe papryki, cukinia, bakłażan, pieczarki i fasolka szparagowa. Tak naprawdę można tam wrzucić większość warzyw, nie trzeba się aż tak inspirować oryginalnym leczo. Lubię też wersję z chorizo lub kukurydzą, ostatecznie ważne, aby było sezonowo.

Wychodzę z założenia, że na podstawie leczo i tego typu warzywnych gulaszy łatwo jest ocenić podniebienie kucharza, bo odpowiednie doprawienie takich dań to najważniejsza sprawa! Dlatego pamiętajcie o balansie smaków i próbowaniu leczo w trakcie gotowania.

Danie podałam z kukurydzianymi podpłomykami, ale równie dobrze sprawdzi się tu po prostu bagietka :)

Leczo z wołowiną / (4 porcje)
  • 500 g mielonej wołowiny
  • cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 1/2 papryczki chilli
  • 2 duże papryki lub 3 małe
  • 3 pomidory
  • pół cukinii
  • pół bakłażana
  • 5 pieczarek
  • garść zielonej fasolki szparagowej
  • 2 łyżki koncentratu pomidorowego
  • puszka pomidorów
  • 1/2 puszki wody
  • 2 łyżki octu balsamicznego
  • łyżka miodu lub cukru
  • łyżeczka wędzonej papryki
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżeczka ostrej papryki
  • sól, pieprz
  • koperek
  • kilka łyżek oleju roślinnego
 
  1.  Cukinię kroimy w półplastry, bakłażana w kostkę, posypujemy łyżeczką soli i zostawiamy na 10 minut na sicie, następnie odsączamy z soku przy pomocy ręcznika papierowego.
  2. Cebulę kroimy w piórka, chilli drobno siekamy. Wok lub głęboką patelnię rozgrzewamy z łyżka oleju i wrzucamy składniki.
  3. Po minucie smażenia na dużym ogniu dodajemy pokrojone w plastry pieczarki oraz obraną i pokrojona na mniejsze części fasolkę szparagową. Całość smażymy ok. 3 minuty.
  4. Następnie dodajemy 1-2 łyżki oleju i dodajemy cukinię z bakłażanem. Podsmażamy kolejne 3 minuty.
  5. Wrzucamy pokrojone w kostkę papryki, dodajemy słodką, ostrą i wędzoną paprykę w proszku, sól, pieprz. Składniki dokładnie mieszamy i smażymy przez kolejne 3 minuty.
  6. Dodajemy pokrojone w kostkę pomidory i smażymy 2-3 minuty.
  7. W tym czasie na drugiej patelni podsmażamy na łyżce oleju mieloną wołowinę. Przyprawiamy ją solą i pieprzem i smażymy krótko, aż zmieni kolor.
  8. Do warzyw dodajemy podsmażone mięso, zawartość puszki z pomidorami oraz koncentrat. Wlewamy wodę do połowy wysokości pustej puszki i dolewamy do warzyw. Dodajemy również 3 przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, ocet balsamiczny i miód.
  9. Zmniejszamy ogień i całość dusimy 10-15 minut, aż sos zgęstnieje.
  10. Leczo podajemy posypane koperkiem z podpłomykami/bagietką/ryżem/makaronem.
Tosia

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...