niedziela, 26 sierpnia 2012

Śniadanie do łóżka #63: Meksykańskie zapiekane kanapki Molletes





























Ostatnio oszalałam na punkcie wyjątkowych kanapek. I nie chodzi mi o namiętne objadanie się nimi, bo moja obsesja mogłaby skończyć się sporą ilością dodatkowych kilogramów, ale konkretnie o program "Best sandwich of America" prowadzony przez Adama Richmana. Przejeżdża on Stany od góry do dołu wybierając szczęśliwców, którzy staną do finału walki o najsmaczniejszą kanapkę.
Oglądanie tego programu będąc głodnym jest naprawdę niebezpieczne. Mnie aż kuło i boleśnie ssało w żołądku.
Co to są za kanapki! Chciałam wam dzisiaj pokazać jedną, która urzekła mnie od pierwszego wyjrzenia, kanapkę wybraną najlepszą przez samego Anthony'ego Bourdaine'a- Po'boy składającą się z długiej bagietki, sałaty, ogromnej ilości chrupiących krewetek, pikli i wyjątkowego sosu. Przysięgam sobie, że zrobię ją w najbliższym czasie, jednak spokojnie mogłaby być potraktowana jako ogromny obiad, dlatego serwowanie jej jako śniadanie do łóżka mija się z celem.
Pozostanę jednak w temacie kanapkowym i zaproponuję Wam meksykańskie Molletes. Składają się z przekrojonej białej bułki (bollito), odsmażanej meksykańskiej fasoli (frijoles) (tej, którą kiedyś pokazywała ją wam Tosia, a którą ja również wykorzystałam robiąc gwatemalskie śniadanie), roztopionego sera i czerwonej salsy.
Postanowiłam to danie zrobić jednak odrobinę po swojemu. Zamiast czarnej fasoli użyłam czerwonej, roztopiony żółty ser zastąpiłam serem kozim, który jest znacznie lżejszy, a do salsy dodałam odrobinę mięty, aby była jeszcze bardziej odświeżająca.
Efekt? Spróbujcie sami:)

Meksykańskie zapiekane kanapki Molletes (4 sztuki)
- 2 małe białe bułki
- ok. 200 g koziego sera
- 1 pomidor
- 0,5 zielonej papryki
- 0.5 małej białej cebuli
- garść świeżej mięty
- tabasco
- sól
- sok z 1 limonki

Odsmażana fasola:
- 250g czerwonej fasoli
- 2 liście laurowe
- 5 ząbków czosnku
- łyżeczka ziaren pieprzu
- 0,5 białej cebuli
- 5 plastrów chorizo
- oliwa
- 2 łyżki octu balsamicznego
- tabasco
- sól

  1. Fasolę zalej zimną wodą ( 3 miarki wody na 1 miarkę fasoli) i zostaw na około 10 godzin, aby spęczniała.
  2. Po upływie tego czasu wylej wodę i wrzuć fasolę do dużego garnka. Zalej ponownie wodą do 3/4 wysokości garnka. Zagotuj.
  3. Wrzuć liście laurowe, ziarna pieprzu i rozgniecione 3 ząbki czosnku (bez skórki). Gotuj na małym ogniu przez ok. 2 godziny aż fasola zmięknie.
  4. Wylej wodę z garnka i używając blendera zmiksuj fasolę. 
  5. Na patelni rozgrzej łyżkę oliwy i dodaj plastry chorizo. Smaż przez ok. 5 minut, aby wypuściły tłuszcz, a następnie usuń je z patelni. Poszatkuj cebulę i wrzuć na tłuszcz na patelni, który wytopił się z chorizo. Smaż do zeszklenia.
  6. Wrzuć zmiksowaną fasolę na patelnię i smaż przez ok. 10 minut. Dopraw ją pod koniec przeciśniętymi przez praskę ostatnimi 2 ząbkami czosnku, kilkoma kroplami tabasco, octem balsamicznym i solą. Odstaw na bok.
  7. Przygotuj salsę. Poszatkuj w małą kostkę pomidora, cebulę i zieloną paprykę. Wrzuć do jednej miski. Wkrój świeżą miętę i dopraw solą, tabasco i sokiem z limonki.
  8. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
  9. Przekrój bułeczki na pół, posmaruj grubo pastą z fasoli. Pokrusz na nie grubą warstwę koziego sera i wsadź do piekarnika. Gdy ser zacznie się rumienić (powinno to zająć ok. 10 minut), wyjmij i posyp każdą kanapkę salsą.
Śliwka

22 komentarze:

  1. oj, zjadłabym takie kanapeczki :) smacznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Początkowo myślałem, że to kanapka z mielonym mięsem, a później okazało się, ze to fasola :) Bardzo smakowita, lubię meksykańskie smaki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taka kanapkę to ja zdecydowanie poproszę.
    Pysznie skomponowana!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie jadłam takich kanapek. Wyglądają pysznie :) O wiele lepiej od tych zwykłych, z szynką czy serem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie oglądałam tego programu. Ale chyba odłożę to do jutra, bo obiecałam sobie, że ie będę jadła późnych kolacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacja, bardzo wypasione :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię molletes :) Tylko zasmażaną fasolę przygotowuję zwykle z fasoli pinto. A program brzmi interesująco, chyba muszę się z nim zapoznać :)

    OdpowiedzUsuń
  8. o ja! super te zapiekane cuda!

    OdpowiedzUsuń
  9. jaaa... !
    są ekstra! a jakby z dostawą do łóżka.. pisze sie na taki układ ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Mmmm.... chyba zamówię takie śniadanie do łóżka w kolejny weekend :).

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliwko,

    takich kanapeczek jeszcze w życiu nie jadłam! Jakoś musiałam przegapić na nie przepis, a wyglądają na super smaczne. Ze względu na uczulenie wypróbuję, ale w wersji bez czosnku:)

    Serdecznie pozdrawiam,
    E.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zachęciła mnie ta fasola :) Świetne kanapki.

    OdpowiedzUsuń
  13. spróbowałabym oj tak! wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
  14. Pyszne kanapki!
    Mam nadzieję, że tymi z krewetkami,
    też niedługo się z nami podzielisz?!

    OdpowiedzUsuń
  15. Z przykrością przyznaję, e również uwielbiam kanapki. Chyba to przez to, że wychowana zostałam na chlebie i na śniadanie i na kolacje. Programem mnie zaintrygowałaś, bo jeśli po obejrzeniu go tworzysz takie cudeńka, to też z chęcią na niego popatrzę.

    OdpowiedzUsuń
  16. super pomysl:) i jak zwykle sliczne zdjecia:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Czuję, że zwariuję na punkcie tej kanapki:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Takiej kanapce nie można się oprzeć:-) Jest pyszna i megapożywna:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Wypróbowałam. Przepyszne. Zapraszam do siebie
    http://virinoo.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na sporą ilość przychodzącego spamu, byłyśmy zmuszone włączyć na kilka dni weryfikacje obrazkową.
Z góry przepraszamy za utrudnienia przy komentowaniu :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...