czwartek, 10 stycznia 2013

Włoski tydzień #4: Ravioli z wypływającym żółtkiem






























Gdyby podczas włoskiego tygodnia nie pojawił się chociaż raz przepis na makaron, czułabym niedosyt. Nad cudowną pastą można zachwycać się godzinami i nie da się ukryć, że to wyjątkowo włoskie danie. Wszelkiego rodzaju makarony czarują mnie od lat dziecięcych, a od jakiegoś czasu nauczyłam się je robić sama. Od kiedy jestem właścicielką maszynki do makaronu, staram się przynajmniej raz na miesiąc docenić tak fakt i przygotować domową pastę. W zwykłe, szare dni, gdy nie ma na to czasu, korzystam oczywiście z kupnych. Zawsze jednak patrzę na opakowanie w sklepie, bo najważniejsze przy wyborze makaronu z paczki jest to, aby był wykonany z pszenicy durum. Na myśl o klejącym się, rozgotowanym pseudo makaronie podawanym np. na stołówkach, przechodzą mnie dreszcze. Chociaż zdaję sobie sprawę, że istnieją na świecie większe problemy niż klejący makaron :)

Aby pasta smakowała wyśmienicie, musi zawierać wysokiej jakości składniki i być przygotowana z pasją! Tej zasady trzymam się robiąc makaron.
Ravioli z żółtkiem chodziło za mną od czasu, gdy w wakacje zobaczyłam je w australijskiej edycji (jedynej słusznej) budzącego emocje programu MasterChef. Efekt nacięcia nożem świeżo ugotowanego ravioli i widok wypływającego ze środka żółtka zrobiło na mnie zdecydowanie duże wrażenie. Wiedziałam, że prędzej, czy później będę musiała zobaczyć to na własnych oczach i oczywiście poczuć ten smak :)
Akurat w momencie, gdy przygotowywałam ravioli, odwiedziła mnie na chwilę przyjaciółka. Należy ona do osób, dla których zamiast jedzenia mogłyby istnieć tabletki. Dodatkowo nie je mięsa, więc jest jeszcze bardziej skomplikowanym konsumentem. Mimo wszystko od czasu do czasu zachwyci ją jakaś potrawa i potrafi docenić dobrą kuchnię. Na widok ravioli zaświeciły jej się oczy, ponieważ marzyła o nim już od dawna, podobnie jak ja. Ravioli z ricottą i wypływającym żółtkiem spełniło jej fantazje, bo zawiera w sobie ulubione składniki. Sprawiło mi to ogromną radość, bo uwielbiam rozpieszczać kulinarnie bliskich. I Was też zachęcam do takiej rozpusty!












































Efekt wypłynięcia żółtka:























Ravioli z wypływającym żółtkiem i ricottą
  • 50 g drobnej semoliny
  • 200 g mąki pszennej typ 500 lub 550
  • jajko
  • 2-3 żółtka
  • 2 łyżki oliwy
  • 2-3 łyżki zimnej wody
  • 3/4 łyżeczki soli
  • Farsz z ricotty:
  • 250 g ricotty
  • garść liści świeżej bazyli
  • szczypta soli
  • łyżeczka soku z cytryny
  • Dodatkowe składniki:
  • żółtka (po jednym na każdą sztukę ravioli)
  • masła
  • świeża szałwia/rozmaryn
  • parmezan
  • gałka muszkatołowa
  1. Na stolnicę przesiewamy mąkę, dodajemy semolinę i tworzymy "kopczyk". Na środku robimy wgłębienie i dodajemy sól, jajko oraz żółtka. Wlewamy oliwę, wodę. Zaczynamy mieszać składniki palcami i wyrabiać ciasto.
  2. Po kilku minutach zagniatania, ciasto osiągnie formę elastycznej kuli (jeśli się lepi, należy podsypać jeszcze mąką). Uformowaną kulę owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na minimum pół godziny (najlepiej jednak na godzinę).
  3. W tym czasie szykujemy farsz. Ricottę rozgniatamy widelcem i mieszamy z drobno posiekanymi ziołami, przyprawiamy sokiem z cytryny, solą i pieprzem do smaku.
  4. Ciasto dzielimy na 3 części. Każdą z części przepuszczamy przez maszynkę do makaronu, zaczynając od szczeliny 7mm, a kończąc na 2 mm.
  5. Rozwałkowane ciasto kładziemy na oprószonej mąką stolnicy. Bierzemy szklankę lub wykrawaczkę o średnicy 9-10 cm i wycinamy kółka z ciasta.
  6. Szykujemy w oddzielnych miseczkach żółtka jajek. Na wycięte kółko wykładamy łyżkę farszu z ricotty, tak by nie dotykało brzegów ciasta. Na środku robimy wgłębienie. Przekładamy w nie żółtko. Część z farszem przykrywamy drugim kółkiem z ciasta, doklejając dokładnie brzegi. Czynność powtarzamy wielokrotnie.
  7. W dużym garnku gotujemy osoloną wodę z łyżką oliwy. Gdy woda zacznie wrzeć, wrzucamy ulepione ravioli i gotujemy przez 3-4 minuty. W tym czasie rozpuszczamy masło z ziołami na patelni.
  8. Gotowe ravioli odsączamy z wody i przekładamy na talerz. Polewamy ziołowym masłem i podajemy ze świeżo startą gałką muszkatołową oraz z parmezanem.
Tosia

19 komentarzy:

  1. wow! to dopiero świetne danie :)
    pozdrawiam,
    Szana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to danie nie tylko mi zapadło w pamięć ;) Obawiam się jednak, że siłą moich rąk nie dam rady rozwałkować ciasta aż tak cienko. Trzeba się zaopatrzyć w maszynkę do makaronu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać Twoje przedprzepisowe opowieści !
    A to ravioli jest tak ciekawym daniem ! Nie mogłam się doczekać przepisu to zobaczeniu zdjęcia na insta :)
    Pozdrowienia !!

    OdpowiedzUsuń
  4. na mnie tez to zoltko zrobilo wrazenie i musze je kiedys zrobic :) Tobie wyszlo perfekcyjnie !

    OdpowiedzUsuń
  5. Mistrzowskie! Uwielbiam:) A efekt żółtka zdecydowanie udany i na bis!
    Pozdrowienia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczne! Zakochałam się! :) :D

    OdpowiedzUsuń
  7. radosc dla oka i podniebienia

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawdziwa rozpusta!:) Super danie:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Idealne, piękne, niezwykle apetyczne...:-)

    OdpowiedzUsuń
  10. rozpływam się w zachwytach jak to żółtko :-) Boskość :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ludzie jak ja kocham wszystkie pasty! Dziewczynyjesteście cudowne. A Ty Tosia dziś mnie zdobyłaś i dołączyłabym z marszu ricottę do listy zakupów wieczornych, ale nie mam maszynki do makaronu a nie wierzę aż tak w moje ręce i wałek... Próbiwałaś inaczej, da się?

    OdpowiedzUsuń
  12. O proszę, nawet obie napisałyśmy o maszynce do makaronu :)
    Twoje ravioli kojarzy mi się troszkę z jajkiem w koszulce, które wielbię miłością bezgraniczną (jak każde jajo), więc danie dla mnie jest idealne!

    OdpowiedzUsuń
  13. genialne :)
    kuchnia włoska daje tyle możliwości i jest tak smaczna ! :)
    przywiozłam z Włoch makarony więc będę starała się niebawem również coś stworzyć :D

    OdpowiedzUsuń
  14. To dopiero jest pyszność, uwielbiam takie żółtko!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przyznajcie się! To w ramach powrotu świńskiej grypy, prawda?
    świetne ravioli!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mi zapadło to danie w pamięć po odcinku z Jamy Olivierem który pokazywał jak się robi takie cuda! Zawsze chciałam spróbować ale nigdy nawet nie myślałam żeby zrobić, sprawa zawsze wydawała mi się zbytnio skomplikowana. Jednak u Ciebie wygląda do dość prosto szczególnie chyba dzięki ricottciena której elegancko spoczywa żółtko. Pyszny przepis, zresztą jak zwykle:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ślinotok gwarantowany, nie wiem czy jest coś pyszniejszego niż takie rozpływające się żółteczko :)

    OdpowiedzUsuń
  18. właśnie oglądam powtórkowe MC i tez chce to zrobić
    Fantastyczne, i rzeczywiście może się udać ! Gratulacje :D

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na sporą ilość przychodzącego spamu, byłyśmy zmuszone włączyć na kilka dni weryfikacje obrazkową.
Z góry przepraszamy za utrudnienia przy komentowaniu :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...