poniedziałek, 6 lutego 2017

Tydzień ze Skanią #1: Cynamonowe bułeczki

Zachodnie wybrzeże Skanii zimą. CC: Per Pixel Petersson/imagebank.sweden.se |

Szwecja to dla jednych kulinarny raj, dla drugich niezłe wyzwanie. Bo przecież próżno szukać kogoś, kto nie lubi cynamonowych bułeczek, czy mięsnych klopsików, za to lukrecjowe żelki z solą i tradycyjny kiszony śledź poza granicami naszych północnych sąsiadów zza morza chyba nie znajdą amatora.


W najbardziej na południe wysuniętej części Szwecji, geograficznie najbliżej Polski, znajduje się piękny region Skåne, po polsku zwany Skanią. Ta piękna kraina charakteryzuje się ogromną różnorodnością: bogactwem dzikiej przyrody, tętniącymi życiem miastami, w których historia łączy się z nowoczesnością, a także urokiem malowniczych osad, gdzie nadal silne są tradycje związane z rybołówstwem. Kulinarnymi hitami regionu są dania sezonowe, czerpiące z tego, co daje natura. Ze względu na żyzne ziemie, łagodny klimat i obfite łowiska ryb, Skania często nazywana jest spichlerzem Szwecji. Przyrządzane tu potrawy bazują na naturalnych produktach, którym szczypty ekstrawagancji dodają wielokrotnie nagradzani szefowie kuchni.

| Pole pszenicy w Österlen w Skanii. CC: Anders P. Hansson/imagebank.sweden.se |
Postanowiłyśmy, tak jak umiemy najlepiej, zachęcić was do podróży, czyli przez podniebienie do serca. W tym tygodniu poczujemy się jak w tradycyjnym, drewnianym, szwedzkim domu i przeniesiemy was kulinarnie prosto do regionu Skanii.

Dzisiaj zaczynamy przewrotnie, bo od deseru.


Cała Szwecja, a Skania nie jest tu wyjątkiem, pachnie cynamonowymi bułeczkami. Można je znaleźć dosłownie wszędzie, nie tylko w piekarniach czy kawiarniach, ale też na stacjach kolejowych, przystankach autobusowych i oczywiście w wielu szwedzkich kuchniach. I choć niektóre szwedzkie smaczki nie trafiają w gust wszystkich (do dzisiaj mam problem ze śledziami po zjedzeniu słynnego, szwedzkiego kiszonego „przysmaku”), to cynamonowych bułeczek po prostu nie da się nie lubić. Są dla mnie kwintesencją tak zwanego comfort food, ciepłe, słodkie i idealnie maślane. 

Bułeczki sprawiają mi radość już od pierwszych chwil, gdy zagniatam ciasto. A to dlatego, że drożdżowe robić uwielbiam, w zagniatane ciasto mogę wgnieść wszystkie moje troski, wyżyć się i poczuć się lepiej. Później pozostaje mi tylko relaksujące czekanie i patrzenie jak ciasto pięknie rośnie. 

| Dom w tradycyjnej dla Szwecji czerwieni faluńskiej . CC: Andreas Nordström/imagebank.sweden.se |

Przygotowałam osiem drożdżówek z myślą, że koniecznie będę musiała je komuś rozdać. Niestety tak się nie stało. Do dzisiaj zastanawiam się gdzie zniknęły, ale utratę pamięci tłumaczę sobie amokiem w jaki wpadłam rwąc kawałek po kawałku jeszcze ciepłej, wyjętej z piekarnika drożdżówki. Ledwo udało mi się zachować kilka do zdjęcia. 



Jeśli nie macie jeszcze doświadczeń z ciastem drożdżowym, przed pieczeniem polecam zapoznać się z postem Tosi (link) o wszystkich tajnikach wypieków na drożdżach. 

Cynamonowe bułeczki (8 dużych lub 16 mniejszych) 

Zaczyn:
- 100 g mąki
- 1 płaska łyżeczka suszonych drożdży
- 120 ml ciepłego mleka

Ciasto właściwe:
- cały zaczyn
- 500 g mąki
- 2 jajka
- 1 płaska łyżeczka drożdży
- 220 ml ciepłego mleka
- 100 g zimnego masła
- 100 g brązowego cukru
- pół łyżeczki soli

Masa:
- 200 g miękkiego masła
- 3 łyżki cynamonu
- 10 łyżek brązowego cukru

+ 1 jajko, cukier

1.       Na 3 godziny przed rozpoczęciem zagniatania ciasta przygotuj zaczyn. Połącz mąkę, drożdże i mleko. Dobrze wymieszaj i odstaw pod przykryciem folii w ciepłym miejscu.
2.       Na pół godziny przed zagniataniem wyjmij masło z lodówki.
3.       Pomieszaj zaczyn, mąkę, drożdże, cukier, sól i roztrzepane widelcem jajka i zacznij zagniatać ciasto. Wlewaj mleko aż ciasto będzie jednolite, może być na początku nieco klejące.
4.       Gdy ciasto będzie jednolite, pokrój masło w kostkę i powoli dorzucaj kostki masła do ciasta cały czas zagniatając.
5.       Zakończ zagniatanie, gdy masło już nie będzie widoczne w cieście.
6.       Odstaw ciasto na 2 godziny do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.
7.       Przygotuj masę. Pomieszaj ze sobą masło, cynamon i brązowy cukier, aż stworzą jednolitą masę.
8.       Po upływie tego czasu zgnieć ciasto pięścią, aby opadło i rozwałkuj na lekko podsypanym mąką blacie.
9.       Posmaruj ciasto połową masy na całej długości i złóż ciasto na pół, zamykając masę w środku.
10.   Ponownie rozwałkuj, posmaruj resztą masy i złóż na pół. Rozwałkuj.
11.   Pokrój ciasto na 16 długich pasów. Przetnij je na pół, z jednej strony na docinając i złóż ciasto jak na tym filmie: https://www.youtube.com/watch?v=SDUPwKTEdlc  Jeśli chcesz zrobić większe drożdżówki,  wytnij paski o podwójnej grubości, natnij jakbyś chciał je przeciąć, ale nie do końca, zawiń je ze sobą tworząc „śrubkę” i zwiń.
12.   Ułóż uformowane drożdżówki na wyłożonej papierem do pieczenia blasze od piekarnika. Ułóż je w co najmniej kilkucentymetrowej odległości od siebie, gdyż jeszcze urosną.
13.   Przykryj je materiałową szmatką i pozostaw do urośnięcia w ciepłym miejscu jeszcze na 30 minut.
14.   Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.
15.   Wstaw drożdżówki i piecz ok. 20 minut aż mocno zbrązowieją.

Śliwka

3 komentarze:

  1. Uwielbiam te bułeczki! Ja piekłam kardemummabullar, czyli w wersji z kardamonem :) szkoda, że nie mogę pochwalić się zdjęciem w komentarzu :p

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne zdjęcia a bułeczki wyglądają rewelacyjnie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wyglądają bardzo zachęcająco, choć mnie do nich i do Skandynawii na pewno zachęcać nie trzeba - uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń

Ze względu na sporą ilość przychodzącego spamu, byłyśmy zmuszone włączyć na kilka dni weryfikacje obrazkową.
Z góry przepraszamy za utrudnienia przy komentowaniu :)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...